• Wpisów: 18
  • Średnio co: 101 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 19:58
  • Licznik odwiedzin: 8 987 / 1921 dni
 
mylifeisveryhard
 
Przerwa jest chyba długa, wiem że takie pogadanki zazwyczaj trwają trochę. A nie chcę się znowu spóźniać i tłumaczyć. Nienawidzę się tłumaczyć, komukolwiek z czegokolwiek. Nie rozumiem po co komuś to wiedzieć co robiłam, gdzie byłam, z kim rozmawiałam i o czym. Ale ludzie są tak skonstruowani że wszystko to, co nie powinno akurat najbardziej ich interesuje ! Tych owianych tajemnicą, spokojem jak najszybciej chcą zniszczyć, odkryć każdą kartę, wyszukać każdą słabość by potem wykorzystać przeciwko bezbronnemu człowiekowi. Co jest powodem ku takim zachowaniom ? Zazdrość ? Pewnie tak, w wielu przypadkach na pewno, ale musi być coś jeszcze. Może miłość ? Niespełniona owszem... Tyle że wtedy to już nie miłość, tylko jakaś choroba, parodia miłości, złudzenia... Gdyby się tak głębiej zastanowić i szukać powodów, znalazło by się ich wiele, o wiele za dużo. "Ludzie ujrzą drzazgę w twoim oku, lecz nie potrafią dostrzec belki w swoim." Przysłowia jednak są mądrością narodu. Najbardziej boli mnie fakt, że nie potrafimy być sobą zawsze i wszędzie... W każdym innym miejscu jesteśmy kimś innym, udajemy, gramy, kogoś kim nie chcemy być ! Ale musimy, bo inni tacy są, bo nie chcemy być gorsi, bo boimy się, że upadniemy i zniszczy nas całe stado sztucznych, wykreowanych potworów. Przez te obawy z z czasem sami zmieniamy się w zaślepione bestie krzywdzące kolejnych i kolejnych, zabijające prawdziwych, kochanych, tak bardzo potrzebnych ludzi. Robię co mogę, staram się być sobą w każdej sytuacji, choć przyznaję, to z dnia na dzień coraz bardziej męczące. Mimo wszystko, nie mogę patrzeć, na cierpienie innych, na to jak już nieodwracalnie zmienione szkarady niszczą nas ! Tak mi przykro to mówić, ale sama świata nie zmienię, a jakoś nikt nie garnie się do pomocy. Każdy biegnie, chce nadążyć za zakłamanym stadem, ale jeszcze nie każdy wie, co spotka go na mecie. Wiem że jestem na przegranej pozycji, ale wiem również że wygranym nie jest ten kto ma nad słabszym przewagę liczebną, czy fizyczną,ale ten, kto ma dobre serce, marzenia i trzeźwe myśli.  

- Więc jutro o 15 wyjazd. Zgadzasz się ?
- Tak. Nie.! Co ? Może pan powtórzyć, trochę się zamyśliłam.

Znowu uciekłam myślami gdzieś dalekoo, nie zastanawiając się nad tym co mówi do mnie trener. Tym razem już muszę słuchać, żeby później nie żałować swoich decyzji.

- Biegasz już trochę, a więc wskazane jest zabrać cię na jakieś bardziej profesjonalne trasy. Twoje koleżanki już o wszystkim wiedzą, zgodziły się pod warunkiem że ty również pojedziesz. Mam na myśli kilku dniowy wyjazd w ferie. Starsi będą startować w zawodach, wy im pokibicujecie, zobaczycie jak tam jest. Na pewno nie będzie się wam nudzić, poznacie nowych kolegów, koleżanki. Jedziesz ? Oczywiście zapewniam wam sprzęt i wszystko czego będziecie potrzebować.

Nie wiem co robić, jechać, czy nie. ON też będzie. Nie wiem czy dam radę... Ale zz drugiej strony nie będę sama, nie będę miała czasu na myślenie o tym, o czym nie powinnam. Nie. Co ja mówię. Czas zawsze będę mieć, ale tam będzie go  wiele mniej...

- Jadę.
- Cieszę się, po szkole cię zawiozę do domu, weźmiesz sobie rzeczy.

Nie odpowiedziałam nic więcej, z głową w chmurach wyszłam z kantorka. Nie spieszyłam się na lekcję, bo i tak byłam spóźniona. Może nawet nie pójdę, po co na te kilkanaście minut. I nie będę się tłumaczyć, chociaż raz zrobię wszystko tak, jak mi się podoba.

Wróciłam do domu. Trzeba się spakować, przygotować to, co trzeba. Nie wiem nawet co wziąć. Ostatecznie coś wybiorę później. Teraz idę spać... Muszę sprawdzić co dzieję się w moim świecie.


Następny rozdział pewnie dopiero za tydzień, bo szkoła :/ Ale szybko zleci ;) dziś mam dla was nutkę <3 Miłego czytania !

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków