• Wpisów: 18
  • Średnio co: 86 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:58
  • Licznik odwiedzin: 8 414 / 1645 dni
 
mylifeisveryhard
 
Don't kill butterfly !: Przypadki są przypadkowe? A los, czy los jest obojętny? I czy są dla nas dobrem, czy przeciwnością? Nie umiem już tego określić... Zapraszam na rozdział XIV.






  Jedziemy. Droga dość długa przed nami, w samochodzie ścisk, gorąco. Zatrzymujemy się na jakiejś stacji. Wszyscy wysiadają i gdzieś się rozchodzą, nagle zostajemy sami... On podchodzi do mnie, łapie mnie za rękę, już już otwiera usta, chce coś powiedzieć, ale nie może... Robi krok, jest jeszcze bliżej,zamyka oczy... i
- Wstawaj, spóźnisz się ! Trener już czeka na ciebie. - moja ukochana siostrzyczka zwlekła mnie z łóżka i przerwała taki ciekawy sen ! Chciałam zasnąć jeszcze raz, chciałam zobaczyć co się miało stać w tej chwili ! A wszystko było takie realne, niemal czułam ten dotyk, to jak było mi ciepło... Ale jednak to tylko sen. A szkoda. A co by było, gdyby jednak tak się stało?

Pożegnałam się, wyszłam z domu, zapakowałam do samochodu, byłam pierwsza. Teraz kurs po Kasię i Łucję. Chodzimy razem do klasy, bez nich ciężko by mi było tam jechać i przetrwać to wszystko.

Jesteśmy w komplecie, oczywiście nasza trójka z samego tyłu. Jak najdalej od niego. Kasia i Łucja wiedziały wszystko, no... prawie wszystko. Rozumiały mnie. Przed nami 400 km. Jakoś damy rade, za kilka godzin będziemy. Marzę tylko żeby się zamknąć sama w pokoju i pójść spać... Nic mi więcej nie potrzeba do szczęścia.

Zatrzymaliśmy się na stacji. Wszyscy gdzieś poszli. Została nasza dwójka. Sen na jawie ? Nie... Nie czekam, idę przed siebie, niech się dzieje co chce, nie chce znać prawdy, nie ważne, już mnie to nie obchodzi, po co mam cierpieć jeszcze bardziej niż wczoraj ? Znalazłam dziewczyny, zjadłyśmy razem frytki i pora wracać. Teraz już chyba nikt nie ma siły się odzywać. Monotonia mnie usypia, ten szum, ciągle taki sam. Mimo woli głowa zaczęła mi opadać coraz niżej, powieki robiły się coraz cięższe, czułam  ze już nie dam rady się powstrzymać, oparłam głowę na kolanach Kasi, i tak przespałam całą pozostała drogę. Obudziłam się, kiedy już podjeżdżaliśmy do hotelu. Otworzyłam drzwi i zamarłam. przede mną stało coś, białego, wielkiego, z ogromnymi kłami, dyszało, patrząc na mnie swoimi ciemnymi oczami. Byłam zdezorietntowana. ALe po chwili ogromny nowofundland podniósł łapę i połozył ją na mojej dłoni. Bardzo mnie to zaskoczyło. Zdawało mi się że skądś już znam tego pieska, ale to nie możliwe. Nie ważne, trzeba się rozpakować.

Zaraz mamy kolację. Dopiero 18... a gdzie tam jeszcze do wieczora ! No cóż ... posiedze sobie poczytam może coś...  

Całe my ! Oczywiście spóźniłyśmy się na kolację, wszyscy już byli, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, dla nas trzech zostal najmniejszy stół trzyosobowy, ułożony tak,że podczas jedzenia byłyśmy odwrócone tyłem do wszystkich. Jedzenie mi nie smakowało. A mimo to wszyscy pilnowali mnie i wpychali do mnie jak najwięcej. I wtedy uświadomiłam sobie, że tutaj mnie prawie nikt nie zna, jestem prawie wolna, nieograniczona. I z tej racji obiecłam sobie poszaleć ! A z Kasia i Łucją to nie będzie trudne. Po kolacji idziemy na miasto.

Wyszłyśmy nie pytając nikogo, byłyśmy tutaj pierwszy raz w życiu. Biegałyśmy po mieście jak szalone, robiłyśmy zdjęcia. Nikomu to nie przeszkadzało. Potem kupiłyśmy sobie Picolo, zdarłyśmy etykiete i czarowaly wszystkich w koło ze mamy szampana... Byłyśmy w kawiarni wypić wielkie cappuccino z bitą śmietaną... Tak bardzo się śmiałyśmy, ze nie mogłyśmy dojść z powrotem do hotelu. Pod kurtkami upchane byly paczki chipsów, tigery i oczywiście nasz "szampan".  Wróciłyśmy coś koło 23, ale nie mineła nas praca, trzeba bylo parafinować narty... i wszyscy musieliśmy zejść na dół. Koty, czyli my z pierwszego roku, musza się uczyć od starszych. Zeszłam na dół i mój świetny humor nagle się ulotnił...





Tyle dzisiaj, nie wiem czemu, ale ni mogłam normalnie dodać tytułu.. Miłego czytania ;)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków