• Wpisów: 18
  • Średnio co: 86 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:58
  • Licznik odwiedzin: 8 414 / 1645 dni
 
mylifeisveryhard
 
- "Co ty do cholery jasnej tutaj robisz i to na takim mrozie, zwariowałaś ?!"
Nie odezwałam się, nie spojrzałam nawet w tamtą stronę, ale wiedziałam że to ona, Kasia.

- Odwal się ode mnie głupi psie ! - krzyczała Kasia, Baca ciągle szarpał ją za rękaw, ciągnął ją coraz bliżej mnie i tak właściwie to po co ? Przecież chciałam być sama ! Głupi pies.

- Lena wstawaj, nie wygłupiaj się ! Wracasz ze mną do środka i nie interesuje mnie twoje zdanie na ten temat !

Czego ona ode mnie chce ? Dlaczego tu jest ? Skąd się wzięła ? Przecież byłam sama... I tylko Baca był tutaj, razem ze mną, ale potem ... Baca ją tu przyprowadził ? Nie ważne... Boli, szczypie, krwawi, cholera... co robić ! Ona nie może zobaczyć mnie w takim stanie, ona nie może widzieć tego, co zrobiłam ! Idzie tutaj...? Nie, zdaje mi się ... Wciąż coś krzyczy... Nie rozumiem, myśl, no myśl kretynko jak to zakryć !

- Jak nie wstaniesz sama, to cie zaniosę ! Słuchasz mnie ?! Lena ! Co się z tobą dzieje ?


Panika... strach... dalej cieknie...

- Sama chciałaś !

Co ? Co ona ma zamiar zrobić ?

Kasia nie wytrzymała, podeszła bliżej... i zamarła w bezruchu i osłupieniu. Nie mogła wydobyć z siebie nawet oddechu. Jej przerażona mina wywołała u mnie uśmiech, nie wiem dlaczego, ale satysfakcjonowało mnie jej przerażenie, czułam się silniejsza, odważniejsza... Nie jednak nie potrafiłam zdobyć się na odwagę, by spojrzeć jej teraz w oczy...Odważny tchórz ze mnie. Nagle ktoś trącił mnie z ogromną siłą, upadłam. Znów... Oczywiście, można było się domyślić, że to znowu Baca. Zrobił to specjalnie ! Tym razem, już nie uniknęłam wzroku przyjaciółki. Odwzajemniłam jej spojrzenie przepraszającym wzrokiem. Z trudem udało mi się zauważyć, że po jej policzkach płyną łzy. Nie wiedziałam dlaczego i co mogę zrobić w tej sytuacji. Oparłam się o ścianę i czekałam ze spuszczoną głową, aż ona wreszcie przerwie tą ciszę. Dławiąc się łzami w końcu zaczęła mówić przerywanym, pełnym żalu głosem:

- Lenuś... Co Ty zrobiłaś ? Spójrz na siebie, jesteś taką śliczną dziewczyną, masz rodzinę, masz przyjaciół, świetnie sobie radzisz w szkole, za tobą i przed tobą same sukcesy, a to, co teraz robisz, to ci tylko przeszkodzi, zmarnujesz się ! Lena, proszę, popatrz na mnie, powiedz coś !

Słyszałam niestety tylko pojedyncze, wyrwane z kontekstu słowa, które układały się w mojej głowie w jeden wielki bezsens. Nie mogłam znieść widoku jej zapłakanej twarzy. I to przeze mnie ! Przecież obiecałam sobie że będę innym pomagać, darować uśmiech zawsze, ZAWSZE ! A teraz ? Teraz sprawiłam, że moja przyjaciółka wylewa łzy, na marne, z mojej winy ! Jestem beznadziejna. Ta myśl ciągle siedzi w mojej głowie, miałam pod ręką mój mały srebrny skarb. Teraz chciałam już tylko jednego ... Samotności, ciemności, ciszy i... mojej "przyjaciółki". Kolejny raz, zatopić ostrze w skórze, zobaczyć jak krew wyrywa się, jej stróżki uciekają jedna, przed drugą, jakby urządzały sobie wyścigi "która pierwsza upadnie" . Tak, tylko tego chcę, ten widok, to uczucie ! ... NIE ! Co ja mówię !? Przecież wcale nie chcę, chcę przestać ! Zapomnieć o tym , to mi wcale nie daje siły, wcale nie przynosi mi ulgi, nie poprawia samopoczucia, nie układa myśli...

I znów łżę. A co najśmieszniejsze ? To, właśnie tak, to, że wciskam tak wspaniałe kity samej sobie ! Bez tego, życie, to nie życie, myśli, to nie myśli, słowa i tak już nie są słowami, ale ten fakt sobie podaruję. Nie chcę przestać. A dlaczego ? Boję się. Taka odważna, a zarazem tak tchórzliwa. Tak idealna, a tak nierozgarnięta...

- Co mam powiedzieć ? Jeżeli wyszłam, nie mówiąc nic, to było chyba jasne że chciałam zostać przez chwilę sama. Co tu robisz ? Zakłócasz moją ciszę, mój spokój. To moja noc i moje miejsce. Zjeżdżaj.

Kasia stała z niedowierzaniem próbowała wydusić coś z siebie :
- Ale Lena... Co ci jest ? Chce ci pomóc ! Daj, opat... - NIC mi nie będziesz opatrywać jasne ?! Co się tak gapisz ?! Nigdy nie widziałaś żyletki, krwi, paru ranek ?! Zostaw mnie wreszcie samą !  - przerwałam jej w pół zdania.. Nie panowałam nad sobą. Kontrolę nade mną przejęło pragnienie.

Kasia ze spuszczoną głową, odeszła. Nie odwracała się, zostawiła mnie samą. Teraz miałam do niej żal, że tak po prostu sobie poszła. Ale przed oczyma stanął mi moment, poprzednia chwila, w której tak bezczelnie na nią nakrzyczałam i to tylko dlatego, że za wszelka cenę usiłowała mi pomóc ! Jaką ja jestem frajerką !

Teraz już nie myślałam o niczym. Taki niesamowity ból... Nie, nie fizyczny... Wyrzuty sumienia... Jak mogłam ją tak potraktować ?!

Nie to jest teraz najważniejsze, poszła do środka, zapłakana, jeśli ktoś ją zobaczy.. co odpowie ? Wyda mnie ? Wszyscy się dowiedzą ! Nie może do tego dojść ! Moja reputacja, moja opinia, wszystko to legnie w  gruzach... Była tak dobrze, tak długo udawało mi się oszukiwać nawet samą siebie, a tu nagle ona, Kaśka, odkryła moją małą tajemnicę ! Jak ja mogłam na to pozwolić.

Krew się we mnie gotowała. Czułam potrzebę sięgnięcia po raz kolejny dziś po moje narzędzie... Jednak kiedy wyciągnęłam dłoń, zaczęła drżeć. A ja, widziałam wszystko jakby przez mgłę. Wiatr, który przerywał chwilami ciszę, nagle jakby ucichł, lub ja przestałam go słyszeć. Kręciło mi się w głowie. Denerwowałam się coraz bardziej, było mi coraz zimniej, starałam się wstać, wejść do domu, koniec zabawy na dziś, upadłam. Nikt mnie nie usłyszy, jest tak zimno, nawet nie mam sił by krzyknąć. Modlę się o cud ... Aż nagle...




Po dość długiej przerwie, kontynuacja :) Postaram się częściej napisać coś wartego poświęcenia kilku chwil i oczywiście mam nadzieje że rozdział przypadnie do gustu :)




378381_241525929247271_544242916_n.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków